Wigry Suwałki pokonały Jagiellonię II Białystok 4:1 w finale okręgowego Pucharu Polski rozegranym w Suwałkach. Choć przed meczem spodziewano się wyrównanego boju, drużyna z Suwałk zdominowała spotkanie i zasłużenie sięgnęła po trofeum. Po końcowym gwizdku trener zwycięzców cieszył się z realizowania założeń taktycznych, z kolei w obozie z Białegostoku mecz potraktowano jako cenną lekcję dla młodego zespołu.

Atmosfera na suwalskim stadionie od samego początku przypominała mecze najwyższej rangi. Trybuny wypełnione kibicami stworzyły oprawę godną wielkiego finału.

Organizacja na pewno była godna finału wojewódzkiego Pucharu Polski. Piękny obiekt, masa publiczności na trybunach oraz wspaniały, kulturalny doping, który mocno przyświecał obu zespołom. W Suwałkach mieliśmy dzisiaj prawdziwe piłkarskie święto. Pięć bramek na pewno zadowoliło wszystkich kibiców, którzy zjawili się na tym obiekcie – podsumował Sławomir Kopczewski, Prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.

Od pierwszych minut na boisku rysowała się przewaga ekipy z Suwałk, która potrafiła idealnie dostosować się do trudnych warunków atmosferycznych i narzucić swój styl gry.

Szykowaliśmy się na to, że to będzie trudny mecz, bo graliśmy z dobrą, dobrze zorganizowaną drużyną. Bardzo zależało nam na tym, żeby dać jeszcze radość kibicom w tym miesiącu i cieszę się, że ten puchar został w Suwałkach. Myślę, że mecz – mimo że rywal postawił trudne warunki – był pod naszą dużą kontrolą. Pierwsza połowa pod wiatr, ale strzelamy bramkę. W drugiej połowie cel był taki, żeby przycisnąć i być jeszcze częściej w polu karnym przeciwnika. To się udało, co potwierdziliśmy czterema bramkami – podsumował Arkadiusz Szczerbowski, trener Wigier Suwałki.

Przeciwnicy z Białegostoku od początku musieli gonić wynik, co przy agresywnym i dobrze zorganizowanym pressingu suwalczan okazało się zadaniem niezwykle karkołomnym.

Na gorąco oceniając, to myślę, że ten zespół stać na więcej, choć na warunki na pewno nie chcemy niczego zrzucać. Po drugiej stronie stanął bardzo dobry zespół. Widać u nich doświadczenie, jakość indywidualną i dłuższą pracę ze sobą, przez co ciężko nam było się przeciwstawić. Zwłaszcza wtedy, gdy zespół Wigier szedł bardzo mocno w pressing, grając jeden na jeden. Musieliśmy szukać rozwiązań. W drugiej połowie zmieniliśmy nieco strukturę, co troszeczkę poprawiło naszą grę. Niestety, tych sytuacji nie stworzyliśmy za dużo – wyjaśnił Daniel Rusek, trener Jagiellonii II Białystok.

Jedyny moment, w którym losy meczu mogły potoczyć się inaczej, nastąpił przy stanie 3:0 dla Wigier. Wtedy białostoczanie ruszyli do odważniejszego ataku, wykorzystując błąd defensywy rywali.

Tych sytuacji kilka jednak mieliśmy. W pierwszej połowie Artur Amroziński mógł lepiej uderzyć głową. W drugiej połowie, zwłaszcza po straconych bramkach, zanotowaliśmy od razu dwa zrywy. Gdybyśmy byli konkretniejsi w polu karnym przeciwnika i wykorzystali to, co mieliśmy, z takim rywalem po prostu trzeba to zrobić. Zabrakło nam jednak skuteczności – tłumaczył po meczu szkoleniowiec drugiego zespołu Żółto-Czerwonych.

Chwilowy przestój w szeregach zwycięzców szybko skomentował opiekun suwalczan, wskazując na niepotrzebne nerwy, które wkradły się w poczynania jego podopiecznych.

Przy prowadzeniu 3:0 wkradł się moment dekoncentracji przy otwieraniu gry od bramki. Przydarzyła się głupia strata, błąd naprawialiśmy kolejnym błędem i skończyło się rzutem karnym. To było trochę niepotrzebne, pojawiło się chwilę emocji, więc musiałem zareagować zmianami. Na szczęście potem ta kontrola szybko wróciła. Przyznam szczerze, że spodziewałem się jeszcze trudniejszego spotkania, a dzisiejszy mecz przypominał trochę nasz zimowy sparing na Elewatorskiej – powiedział Szczerbowski.

Mimo wysokiej porażki, spotkanie finałowe miało ogromną wartość edukacyjną dla młodych zawodników Jagiellonii II. Postawę pokonanych, którzy walczyli ambitnie do samego końca, z uznaniem podsumował sternik Podlaskiego ZPN.

Trzeba pogratulować zwycięzcom, którzy od samego początku narzucili swoje tempo i styl gry. Słowa uznania należą się jednak także Jagiellonii za sportową postawę fair play. Grali do samego końca i zostali nagrodzeni honorową bramką. Życzymy Wigrom Suwałki powodzenia w rozgrywkach na szczeblu centralnym. Sezon na Podlasiu powoli dobiega końca, została nam tylko jedna kolejka. Liczyliśmy, że Wigry wywalczą prawo gry w barażach o wyższy poziom, ale wierzę, że uda się to uzyskać bezpośrednio w przyszłym sezonie – dodał Kopczewski.

Z perspektywy sztabu szkoleniowego z Białegostoku, zebrane doświadczenie z gry przeciwko tak mocnemu rywalowi jest bezcenne.

– Myślę, że to też nie był nasz najlepszy mecz, no ale ten sezon był długi. Tych meczów było naprawdę bardzo dużo. Dzisiaj to pokornie po prostu przyjmujemy, trzeba pogratulować gospodarzom, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcieliśmy jak w każdym meczu wygrać, dzisiaj to się nie nie udało. Trzeba wyciągnąć wnioski, ale dzisiaj na pewno, sumując cały cały okres tego zespołu, to ja jestem dumny, bo naprawdę zrobili świetną robotę. Dzisiaj byliśmy gorszym zespołem i taka jest piłka po prostu. Nie nie zdobywamy pucharu i i tyle – zakończył Daniel Rusek.

Jagiellonia II Białystok Wigry Suwałki 1:4 (0:1)

Bramki: Szymon Stypułkowski 66′ (k) — Filip Michałowski 18′, Michał Ozga 56′, Kacper Głowicki 59′, Jakub Kwiatkowski 76′