Jagiellonia Białystok po raz pierwszy w historii zagra w fazie ligowej Ligi Europy. Drużyna prowadzona przez Adriana Siemieńca w drodze do pucharowej jesieni wyeliminowała utytułowane Rangers FC oraz gruzińską Iberię 1999. Dzień po przypieczętowaniu sukcesu białostoczanie poznali wymagających przeciwników w fazie ligowej.

Białostoczanie walkę o fazę ligową Ligi Europy rozpoczęli od trzeciej rundy eliminacyjnej, trafiając na niezwykle wymagającego rywala – szkockie Rangers FC. W pierwszym starciu przy Słonecznej gospodarze zaprezentowali dojrzałą, odważną piłkę i po dwóch trafieniach Kajetana Szmyta wygrali 2:1. W rewanżu na Ibrox decydujący cios zadał Nik Prelec, którego bramka dała remis 1:1 i bezpośrednią przepustkę do decydującej fazy play-off.

– Jestem dumny z drużyny, ze wszystkiego, co osiągnęliśmy. Mamy jeszcze dużo do osiągnięcia. Kolejny mecz za trzy dni, teraz na tym będziemy się skupiać. Dla mnie gra co trzy dni przez tak długi okres będzie czymś nowym. Jesteśmy dobrze przygotowani, okres przygotowawczy nie przyniósł kontuzji, oby tak było dalej. Lepiej nie mogłem sobie wyobrazić swoich pierwszych meczów w europejskich pucharach. Od pierwszego do ostatniego meczu to były fajne wyzwania, coś innego niż gra w Ekstraklasie – powiedział po rewanżowym meczu z Iberią Kajetan Szmyt w rozmowie z redaktorami oficjalnego serwisu internetowego Dumy Podlasia.

Ostatnią przeszkodą na drodze do fazy ligowej okazała się gruzińska Iberia 1999. Jagiellonia losy dwumeczu praktycznie rozstrzygnęła już przed własną publicznością, rozbijając rywali aż 4:0. Na listę strzelców wpisali się wówczas Jesus Imaz, Jeremy Agbonifo, Sergio Lozano oraz obrońca rywali Alhassan, który skierował piłkę do własnej siatki po mocnym uderzeniu Guilherme Montoi z rzutu wolnego. W rewanżu Jagiellończycy postawili kropkę nad „i”. Bramki Imaza oraz debiutanckie trafienie Andersa Klynge zapewniły kolejne pucharowe zwycięstwo.

– To jest wielka rzecz dla klubu. Jesteśmy w Lidze Europy, a to jest naprawdę duży krok dla klubu i dla zespołu. Jesteśmy szczęśliwi. Rywale grali naprawdę dobrze. Dzisiaj też. Grali w piłkę i to było trudne dla nas. Ale myślę, że pokazaliśmy, że jesteśmy lepszą drużyną. Widzieliśmy to przez dwa mecze. Zawsze jest trudno grać w pucharach. Myślę, że jest dużo dobrych drużyn. Liga Europy jest naprawdę trudna, więc zobaczymy, co dostaniemy. Na pewno trafimy trudnych przeciwników i też wielkie wyzwania. Czekam na to i mam nadzieję, że dostaniemy naprawdę dobre drużyny – przekonywał tuż po meczu autor gola pieczętującego zwycięstwo białostoczan, Anders Klynge, którego cytowali redaktorzy portalu internetowego Jagiellonii Białystok.

Występy białostoczan na arenie międzynarodowej to dowód konsekwentnej ewolucji i budowania tożsamości zespołu na europejskim poziomie. Żółto-Czerwoni w kwalifikacjach zaimponowali dużą dyscypliną taktyczną, bezwzględnym wykorzystywaniem błędów przeciwnika oraz płynnym wprowadzaniem do składu nowych zawodników, czego dowodem są asysta i bramka Andersa Klynge, a także gole Agbonifo oraz Preleca. Zespół pokazał, że potrafi łączyć efektowny ofensywny styl z pragmatycznym zarządzaniem wynikiem w kluczowych fragmentach pucharowych spotkań.

– Co do samego awansu, to myślę, że po pierwszym meczu z punktu widzenia tego, jak chciałem nastawić zespół na drugie spotkanie, bardzo ważne było, żebyśmy rozmawiali o zadaniu, które mamy wykonać, też o tym, żeby się poprawić względem pierwszego spotkania, żeby nie mówić tak dużo o zaliczce, bo to jest zarządzanie dwumeczem. Mamy w dwumeczu dwa zwycięstwa, bilans bramek 6:1 i nawet jak ten dwumecz miał momenty, kiedy przeciwnik przejmował inicjatywę, to trudno się nie zgodzić, że to jest w pełni zasłużony awans. To jest bardzo duża, historyczna chwila dla nas wszystkich i też moment, który pokazuje skalę postępu. Wykorzystując też naszą pracę w poprzednich latach, nie tylko taką związaną z rankingiem, ale też ze zbieranego doświadczenia na boisku, przebrnęliśmy przez te eliminacje i zagramy w Lidze Europy. Świetne to jest, na pewno radość jest ogromna, ale też duże wyzwanie przed nami – powiedział po meczu Adrian Siemieniec dla jagiellonia.pl.

Losowanie fazy ligowej Ligi Europy odbyło się w trakcie podróży powrotnej białostoczan. Wyniki losowania na pokładzie samolotu podawał trener Adrian Siemieniec, a kolejne informacje docierały do wracającego z Gruzji zespołu dzięki uprzejmości załogi i pomocy obsługi naziemnej. Losowanie przyniosło kibicom w Białymstoku zestaw niezwykle ciekawych rywali.

Co prawda nie udało się spełnić jednego z trenerskich marzeń szkoleniowca Jagi i białostoczanom w fazie ligowej nie uda się zagrać na San Siro przeciwko Milanowi, ale za to Jagiellończycy dwukrotnie mierzyć się będą z przedstawicielami angielskiej Premier League.
Ostatecznie na Chorten Arenie przy Słonecznej pojawią się: Olympique Lyon, RSC Anderlecht, Crystal Palace oraz Ararat. Z kolei na wyjazdach podopieczni trenera Siemieńca zmierzą się z Olympiakosem Pireus, Viktorią Pilzno, Sunderlandem oraz Lewskim Sofia.

Doświadczenie zebrane w poprzednich kampaniach pozwala z optymizmem oczekiwać na zmagania w fazie ligowej. Białostoczanie nie zamierzają być w Lidze Europy wyłącznie statystami, a starcia z czołowymi klubami z Anglii, Francji czy Belgii będą doskonałą okazją do promocji podlaskiego futbolu na międzynarodowej scenie.