Kibice Jagiellonii Białystok mogli poczuć ulgę, gdy po rozgrzewce przed meczem z Lechem Poznań na murawie Chorten Areny zaprezentowano koszulki z nazwiskiem Siemieniec i datą 2027. Nowa umowa to jednak nie tylko przedłużenie współpracy, ale przede wszystkim dowód na rzadko spotykany w polskiej piłce poziom dialogu. Zamiast jednostronnej aktywacji opcji przedłużenia umowy, władze klubu i szkoleniowiec wypracowali konsensus. Jego ważnym punktem jest klauzula umożliwiająca Adrianowi Siemieńcowi ewentualny transfer do klubu zagranicznego.

Szacunek i partnerstwo w negocjacjach

Jagiellonia miała możliwość jednostronnego zatrzymania szkoleniowca . Zdecydowano się jednak na rozmowy i renegocjację warunków, co wiceprezes Maciej Szymański uzasadniał szacunkiem do osiągnięć trenera. – Kontrakt będzie obowiązywał do 30 czerwca 2027 roku, ale jego warunki nie wynikają z jednostronnego przedłużenia przez klub, do czego mieliśmy prawo. Zamiast tego, na prośbę trenera, osiągnęliśmy nowe porozumienie. Były to kilkutygodniowe rozmowy, co w przypadku szkoleniowca jest zupełnie naturalne, że tak to powinno wyglądać, a nie opierać się wyłącznie na samym uruchomieniu opcji. Jagiellonia jest klubem, który podchodzi z szacunkiem do ludzi, a wobec postaci trenera, który zapisał się w historii, tym bardziej powinno to mieć miejsce. O podłożu tej prośby najlepiej opowie szkoleniowiec, gdyż jest to związane z jego ścieżką rozwoju – mówi Maciej Szymański, wiceprezes Jagiellonii.

Dla szkoleniowca gest ze strony władz klubu był niezwykle ważny. – Przede wszystkim chciałbym nawiązać do słów prezesa i podziękować Jagiellonii za osiągnięte porozumienie. Jak już wspomniano, klub miał opcję jednostronnego przedłużenia kontraktu, bez konieczności uwzględniania moich planów na najbliższy rok. Jednak z tego nie skorzystał. Negocjacje były długie i dzieliły się na różne etapy od trudniejszych po przyjemniejsze. W trakcie rozmów każda ze stron starała się ugrać coś dla siebie, ale ostatecznie spotkaliśmy się pośrodku. Konsensus udało nam się osiągnąć – zapewnia trener Siemieniec. 

I dodaje: – Chciałbym podkreślić wysoki poziom rozmów i naszej komunikacji. Świadczy to nie tylko o relacjach zbudowanych przez ostatnie trzy lata, ale przede wszystkim o klasie klubu. Jagiellonia wyznacza standardy profesjonalizmu w sytuacjach, które wymagają pogodzenia różnych interesów przy jednoczesnej trosce o stabilność i wizerunek organizacji. Odstąpienie od jednostronnego przedłużenia umowy traktuję jako ogromny wyraz szacunku oraz zrozumienie moich potrzeb, do których za chwilę przejdziemy.

4 kwietnia minęły trzy lata pracy Siemieńca w charakterze pierwszego trenera Jagiellonii. Wcześniej był w tym klubie asystentem i prowadził rezerwy. – Chciałbym również podziękować za ten okres. To długi czas jak na warunki zawodu szkoleniowca. Dziękuję za zaufanie, którym obdarzył mnie wtedy zarząd, dyrektor sportowy, rada nadzorcza i właściciele. Klub dał mi szansę realizacji marzeń, a ja, wspierany przez wspaniałych ludzi, starałem się ją w pełni wykorzystać. Zaangażowanie władz Jagiellonii w naszą współpracę wciąż pozostaje ogromne – podkreśla szkoleniowiec. – To były trzy wspaniałe lata. Zaczęliśmy od utrzymania w Ekstraklasie, co w tamtym momencie było małym sukcesem. Dziś jesteśmy w zupełnie innym miejscu zarówno finansowo, jak i na boisku. Świętowaliśmy pierwsze, historyczne mistrzostwo Polski, zadebiutowaliśmy w Europie i mierzyliśmy się z łączeniem gry w pucharach z rozgrywkami ligowymi. Choć początki nie były łatwe, zakończyliśmy tamten etap awansem do fazy ligowej Ligi Konferencji, a na krajowym podwórku zdobyliśmy brązowy medal i Superpuchar Polski.

W tym sezonie Jagiellonia jest wiceliderem, a w Lidze Konferencji odpadła w walce o ⅛ finału. – Ostatnie wyniki może nie były wybitne, ale sytuacja w tabeli pozostaje otwarta. Mamy jeszcze siedem spotkań, by wyciągnąć maksimum. Po letnich zmianach w kadrze wielu zakładało, że będzie to sezon przejściowy. Jeśli tak ma wyglądać rok przejściowy Jagiellonii, pozostaje się tylko cieszyć – uważa Siemieniec. – Czy cieszę się z nowej umowy? Zdecydowanie tak. Jestem zadowolony, że pracuję w środowisku, w którym obie strony dużo sobie zawdzięczają i darzą się obustronnym szacunkiem. Moja obecność w Białymstoku pozwala mi dalej się rozwijać. Porozumienie nie oznacza, że ż planuję ucieczkę z Jagiellonii. Opcja zapisana w umowie daje mi jednak pewność, że w odpowiednim momencie, jeśli poczuję gotowość na kolejne sportowe wyzwanie, które uznam za awans sportowy, będę miał możliwość wykonania takiego kroku. Negocjacje wymagały zadbania nie tylko o mój interes, ale również o odpowiednie zabezpieczenie klubu. Wyjście z kontraktu jest możliwe, jednak nie przesądza, że do niego dojdzie.

Szkoleniowiec podkreślił też rolę kibiców białostockiej drużyny. – Od pierwszego dnia czułem na trybunach wielkie wsparcie dla mojej osoby i całego zespołu. Dziękuję za waszą obecność na stadionie w Białymstoku i na meczach wyjazdowych. Praca w Jagiellonii to dla mnie zaszczyt, a ostatnie lata były wyjątkowe zarówno dla klubu, jak i dla mnie prywatnie – twierdzi Siemieniec. 

Klauzula i możliwości zagraniczne

Sukcesy sportowe wiążą się ze wzrostem zainteresowania pracą trenera ze strony innych klubów. Nowa umowa reguluje kwestię ewentualnego odejścia Siemieńca za granicę. – Słowa trenera są niezwykle istotne. Trener bardzo transparentnie przedstawił to, na czym mu zależy: świetnie czuje się w Białymstoku, ale myśli o rozwoju i jeśli nadarzy się odpowiednia okazja, chce mieć przygotowane zasady działania. Z perspektywy klubu to równie ważne, bo sztuką zarządzania jest przygotowanie się na każdą ewentualność. Jagiellonia bardzo rozwija ludzi, a oni naturalnie wypływają później na szerokie wody. Kontrakt zawiera klauzulę wykupu, dotyczy jednak tylko klubów zagranicznych. Oczywiście nie zdradzimy jej szczegółów . Sytuacja, w której trenerzy i piłkarze odchodzą, to naturalna część sportu, a my cieszymy się, że udało nam się wypracować tak dobre porozumienie – wyjaśnił Szymański.

Samo istnienie klauzuli było tematem dyskusji, szczególnie w kontekście celebrowania nowego kontraktu na murawie stadionu. Trener wyjaśnił, dlaczego zdecydowano się na taką formę przekazania informacji kibicom. – Zależało mi na odpowiedniej formie ogłoszenia, aby zostało to dobrze odebrane emocjonalnie. Nawet gdybyśmy wybiegli w koszulkach z nadrukiem “2030”, nie dawałoby to twardej gwarancji, że będę w klubie do tego roku. Z uwagi na mój silny związek z klubem i trybunami, chciałem po prostu pokazać, że moja rodzina w pełni utożsamia się z Jagiellonią i cieszymy się tą wspólną chwilą. Sama świadomość istnienia klauzuli nie świadczy o tym, że planuję jak najszybsze odejście. Pokazuje jedynie, że zostawiam sobie możliwość otwarcia nazwiska na rynki zagraniczne. Obecność opcji wyjścia nie jest jednoznaczna z tym, że trzeba z niej skorzystać. Osiągnęliśmy kompromis, więc zdecydowaliśmy się szybko i transparentnie ogłosić ten krok korzystając ze specjalnej rocznicowej daty – powiedział Siemieniec.

Dialog zamiast przymusu

Dziennikarze byli ciekawi, co by się stało, gdyby Jagiellonia podeszła do sprawy wyłącznie w oparciu o obowiązujące dotąd zapisy prawne, ignorując oczekiwania szkoleniowca. – To kwestia, która delikatnie prowokuje mnie do przemyśleń. Oczywiście, jeśli masz zapis w kontrakcie, druga strona może go egzekwować. Ale tu chodzi o współpracę opartą na dialogu. Podczas negocjacji prosiłem, aby klub wyszedł naprzeciw moim nowym oczekiwaniom i wziął pod uwagę diametralną zmianę mojego położenia sportowego. Mogli powiedzieć: „mamy zapis, zostajesz i koniec”, ale kontekst podpisania pierwotnej umowy był zupełnie inny. Nikt z nas, ani ja, ani włodarze, nie spodziewał się takich sukcesów i tak błyskawicznego rozwoju. Miałem pełną świadomość swojego podpisu. Jednak gdy po drugiej stronie stołu masz partnerów rozumiejących dynamikę i specyfikę piłki nożnej, szukasz racjonalnego argumentu. Scenariusz, w którym się nie dogadujemy, był tak odległy i “czarny”, że nikt go w klubie nie zakładał. Komunikacja była perfekcyjna – dodał trener Jagiellonii Białystok.

Wiceprezes Szymański zaznaczył, że zaufanie i przejrzysta polityka informacyjna to podstawa w relacjach z otoczeniem klubu. – Wszyscy w Jagiellonii życzymy sobie, aby trener Siemieniec pracował u nas znacznie dłużej niż do 2027 roku, bo napisał tu wspaniałą historię. Chcieliśmy o klauzulach komunikować otwarcie, aby uniknąć późniejszych niedomówień. Wyobraźmy sobie, że nagle do trenera zgłasza się wielki klub z zagranicy z super projektem – jak wtedy tłumaczylibyśmy to kibicom? Dlatego w sobotę odbyło się symboliczne i ładne ogłoszenie, a dziś wszystko transparentnie doprecyzowujemy – przekonywał wiceprezes Żółto-Czerwonych.

Zabezpieczenie interesów klubu

Zgoda na możliwość odejścia nie oznacza braku kontroli. Klub określił jasne zasady, które chronią Jagiellonię przed problemami w przypadku zmiany na stanowisku trenera. – O terminach i kwotach oczywiście nie możemy mówić publicznie. Są jednak niezwykle istotne z perspektywy klubu, ponieważ wiemy, kiedy ewentualne odejście może nastąpić. Jako Jagiellonia musimy być przygotowani na to, że taka sytuacja może nastąpić. To było dla nas bardzo istotne w tych rozmowach i myślę, że obie strony wykazały się wystarczającym zrozumieniem, dlaczego ten element ma takie znaczenie. W żadnym wypadku nie ma mowy o odejściu z dnia na dzień. To możemy jasno potwierdzić. Sport jest oczywiście bardzo dynamiczny i pewne rzeczy dzieją się szybko, ale mamy jasno określony czas, w którym wiemy, że ta opcja ewentualnego zakończenia współpracy może wystąpić – przekonywał Szymański.

Siemieniec pierwszym trenerem Jagiellonii Białystok został 4 kwietnia 2023 roku. W dniu meczu z Lechem minęły dokładnie trzy lata od tego momentu. W tym czasie nieznany wówczas szerzej szkoleniowiec, najpierw z powodzeniem zakończył sezon, utrzymując zespół w najwyższej klasie rozgrywkowej, a następnie poprowadził zespół do nieoczekiwanego, historycznego, pierwszego mistrzostwa Polski dla Jagiellonii. Kontynuacją dobrej gry, były były kolejne sukcesy – brązowy medal mistrzostw Polski oraz Superpuchar, a także dwa bardzo dobre sezony w Lidze Konferencji. W bieżących białostoczanie również są w grze o najwyższe cele. Choć zakończyli już udział w europejskich pucharach i Pucharze Polski, to wciąż mogą wiele zrobić w rozgrywkach ligowych. Na siedem kolejek przed końcem sezonu tracą jedynie trzy punkty do lidera Lecha.