Luty w województwie podlaskim stoi pod znakiem młodzieżowego futbolu. Ponad 400 zawodników, dziesiątki drużyn i jeden wspólny cel – tak w skrócie można opisać eliminacje do Turnieju o Puchar Prezesa Podlaskiego ZPN. O roli współzawodnictwa, kursie dyrektorów akademii, transferze Oskara Pietuszewskiego do FC Porto oraz o tym, dlaczego systemowe szkolenie to jedyna droga na szczyt, rozmawiamy ze Sławomirem Kopczewskim, Prezesem Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.

Prezesie, luty na Podlasiu nie kojarzy się z martwym sezonem, a wręcz przeciwnie – z ogromną intensywnością w rocznikach 2014 i 2015. Turniej o Puchar Prezesa nabiera rozmachu.

Zgadza się, luty to u nas czas bardzo wytężonej pracy. Ten turniej to dla nas priorytet, bo spotykamy się z najmłodszymi adeptami piłki z całego regionu. Widząc to zaangażowanie – chociażby ostatnio w Sokółce, gdzie na dwóch halach rywalizowało 40 drużyn – serce rośnie. Jako Związek musimy stwarzać dzieciakom okazję do grania, bo nic tak nie rozwija jak mecz o stawkę. To nie jest tylko zabawa. Tutaj budujemy fundamenty, uczymy ich zwyciężać i podnosić się po porażkach. Ten turniej to taka nasza lokalna wizytówka szkoleniowa.

Nawiązując do skali turnieju – czy Prezesowi marzy się, aby Puchar Prezesa Podlaskiego ZPN stał się marką na wzór „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”?

Oczywiście, zachowując odpowiednie proporcje, bo Tymbark to ogromne przedsięwzięcie ogólnopolskie, w którym jako wojewódzkie związki aktywnie uczestniczymy. Chciałbym jednak, aby nasz turniej był dla każdego chłopca i dziewczynki w województwie naturalnym etapem rozwoju. Marzy mi się, by każde dziecko na Podlasiu, niezależnie czy gra w małej miejscowości, czy w stolicy regionu, miało poczucie, że udział w Pucharze Prezesa to wielkie święto i nobilitacja. Idziemy w tym kierunku – profesjonalizacja eliminacji, finał w Suwałkach, to wszystko ma budować prestiż tych rozgrywek.

Praca w Akademii Jagiellonii to lata doświadczeń, a teraz dodatkowo podnosi Pan poprzeczkę na Kursie Dyrektorów Akademii Piłkarskich PZPN.

Ja nigdy nie ukrywałem, że szkolenie dzieci i młodzieży to jest to, co mnie najbardziej napędza. Praca w Akademii Jagiellonii dała mi spojrzenie od wewnątrz, od strony boiska i szatni. Teraz, jako Prezes Związku, patrzę na to szerzej, systemowo. Kurs Dyrektorów Akademii to świetna platforma wymiany doświadczeń. Piłka nie stoi w miejscu, zmieniają się trendy, metodyka. Chcę, aby Podlaski ZPN był nowoczesny, byśmy wiedzieli, jak rozmawiać z klubami i jak im pomagać. Trzeba słuchać ludzi, wyciągać wnioski i stale się edukować, żeby nie zostać w tyle.

Skoro o efektach szkolenia mowa – Oskar Pietuszewski w FC Porto. To chyba wielki powód do dumy dla regionu?

To jest fantastyczna informacja i ogromny sygnał dla wszystkich młodych zawodników tutaj: „Można! Da się!”. Ruch Oskara do takiego giganta jak Porto pokazuje, że na Podlasiu pracujemy dobrze. To chłopak o wielkim potencjale, ale to też dowód na to, że nasza ziemia rodzi piłkarskie talenty. My te „perełki” musimy wyłapywać jak najwcześniej. Ten transfer to nagroda dla jego trenerów, rodziców i samego zawodnika za tytaniczną pracę.

W kolejce są następni. Bartek Mazurek coraz mocniej puka do składu Jagiellonii, Zachary Zalewski trenuje z pierwszym zespołem. To nowa fala podlaskich piłkarzy?

Bardzo mnie cieszy postawa Bartka Mazurka, bo to chłopak, który pokazuje charakter i nie boi się rywalizacji z seniorami. Zachary Zalewski to kolejny przykład, że warto stawiać na swoich. To są zawodnicy, którzy powinni być inspiracją dla tych ośmiolatków, którzy teraz biegają po hali w Sokółce. Naszą rolą jako Związku jest dbać o to, by system ich nie zgubił po drodze.

Właśnie – co może zrobić Związek, a co leży po stronie Klubu? Jak systemowo wspierać wyławianie kolejnych talentów?

To jest system naczyń połączonych. Klub to codzienna praca u podstaw, trening, wychowanie. Związek natomiast musi tworzyć środowisko. Musimy dbać o jakość rozgrywek, o szkolenie trenerów i o to, by żadne uzdolnione dziecko nie umknęło uwadze skautów przez brak odpowiednich turniejów czy selekcji. Moim zdaniem to nie jest kwestia „albo Związek, albo Klub”. Musimy grać do jednej bramki. Jako Podlaski ZPN chcemy być partnerem dla każdego klubu w regionie, oferując merytoryczne wsparcie i organizując takie zawody jak Puchar Prezesa, gdzie te talenty mogą się pokazać. To nasza wspólna odpowiedzialność za przyszłość polskiej piłki.