Profesjonalizacja struktur zarządzania w polskiej piłce nożnej od jakiegoś czasu ma charakter systemowy. Centralnym punktem jest edukacja kadr kierowniczych najwyższego szczebla, o którą dba Szkoła Trenerów Polskiego Związku Piłki Nożnej z Białej-Podlaskiej. Obecnie trwa IV edycja Kursu Dyrektora Akademii Piłkarskiej. Po raz drugi uczestnicy szkolenia spotkali się w Białymstoku na Chorten Arenie, aby zgłębiać wiedzę w jednym z najważniejszych ośrodków szkoleniowych w kraju.
Inicjatywa ta, będąca odpowiedzią na rosnące wymogi współczesnego rynku, ma na celu ujednolicenie standardów zarządzania klubami, co od sezonu 2025/2026 jest docelowym wymogiem licencyjnym dla klubów Ekstraklasy i I ligi.
Inwestycja w wiedzę i nowoczesność
Na Chorten Arenie spotkać można wiele ciekawych osób. Jedną z nich jest Sławomir Kopczewski, prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej i wieloletni dyrektor akademii Jagiellonii. Na pytanie, co sprowadziło prezesa wojewódzkiego związku na ten kurs, odpowiada:
– Co mnie tutaj sprowadziło? Żeby myśleć o piłce i rozmawiać o niej, trzeba być na bieżąco. Wydaje mi się, że to też inwestycja w siebie – i to bardzo dobra, bo chcę być partnerem i nie chcę uciekać od tego, co się dzieje. Tak jak powiedziałem: chcę zgłębiać wiedzę na bieżąco i nadążać za sytuacją, która w piłce zawsze jest dynamiczna. Ten kurs może mi w tym wszystkim tylko pomóc. Ze swojej strony mogę zachęcić wszystkich do tego, żeby korzystali i edukowali się poprzez Szkołę Trenerów Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Mimo wieloletniego stażu w zarządzaniu akademią, Kopczewski podkreśla potrzebę konfrontacji dawnych metod z nowoczesnością.
– Na pewno bardzo dobrze jest porównać to, co było kiedyś, z tym, co dzieje się teraz. Wydaje mi się, że dużo rzeczy się nie zmieniło, ale też nie możemy powiedzieć, że zostaliśmy w tyle. Wiedza, którą nabyłem wcześniej, pozwoliła mi przez siedem lat funkcjonować na funkcji dyrektora akademii Jagiellonii i robić to na przyzwoitym poziomie.

Nauka na „żywym organizmie”
Program szkolenia opiera się na analizie realnych procesów wewnątrzklubowych. Jednym z pierwszych elementów białostockiego zjazdu było spotkanie z Łukaszem Masłowskim, Dyrektorem Sportowym Jagiellonii Białystok oraz Przemysławem Papiernikiem, Dyrektor Akademii Jagiellonii Białystok, którzy opowiadali o współpracy pomiędzy akademią i pierwszym zespołem. Jak w roli prelegenta, będąc jednocześnie absolwentem wcześniejszej edycji kursu, czuł się Papiernik?
– To już drugi raz, kiedy przy okazji kursu dyrektora akademii gościmy w Białymstoku. Byliśmy tu podczas poprzedniej edycji i teraz – staje się to już taką małą tradycją, że kursanci przyjeżdżają do Jagiellonii. Spotykamy się wspólnie z dyrektorem sportowym i przedstawiamy zasady funkcjonowania akademii od strony organizacyjnej i szkoleniowej, szeroko rozumianej, oraz proces przejścia zawodników do pierwszego zespołu. Tutaj kluczowa jest rola dyrektora sportowego oraz trenera pierwszego zespołu. W naszym przypadku ten proces wygląda obecnie bardzo dobrze. Wynika to z przyjętej strategii klubu oraz chęci promowania młodych zawodników w klubie.
– Moim zdaniem wszyscy bardzo potrzebujemy takich inicjatyw, które mają na celu podnoszenie kompetencji kadr w polskiej piłce. Właśnie poprzez taki proces edukacyjny realnie podnosimy poziom całego naszego środowiska. Im więcej wykwalifikowanych ludzi będzie zarządzać naszą piłką, tym lepiej, tym szybciej rozwijać się będzie polska piłka nożna. Jagiellonia zawsze chętnie dzieli się swoim doświadczeniem. Transparentność w pokazywaniu standardów pracy, zarówno w pierwszej drużynie, jak i w akademii, jest bardzo ważne z perspektywy osób, które poszukują wiedzy i chcą korzystać z doświadczeń innych. Nie zamykamy się i nie traktujemy naszej wiedzy jako tajemnicy. Nazwijmy to naszym wkładem w rozwój dyscypliny – mówi Łukasz Masłowski, Dyrektor Sportowy Jagiellonii Białystok.

Papiernik zauważa również, że takie spotkania to szansa na budowanie marki klubu.
– To dla nas pewnego rodzaju promocja i możliwość pokazania się. Myślę, że to też dobra reklama, bo na kursie są dyrektorzy akademii z dużych klubów ekstraklasowych. To ludzie, którzy pracują w branży i zdobywają o nas informacje, które później mogą pomóc – choćby przy transferach zawodników czy jakiejkolwiek innej współpracy.
– Sam przechodziłem ten kurs, więc wiem, że funkcjonowanie w grupie i poznawanie innych osób oraz tego, jak to działa w innych klubach i akademiach, to potężny przepływ informacji. Kurs trwa około roku, to kilka trzydniowych zjazdów. Pamiętam, że kiedy ja kończyłem swoją edycję, również jeździliśmy po akademiach i dowiadywaliśmy się, jak funkcjonują. To duża wartość merytoryczna dla kursantów, ale także dla nas jako prelegentów przedstawiających to, co dzieje się w naszej akademii i klubie.

Ewolucja i wymogi formalne
Ukończenie kursu jest niezbędne w kontekście zmian jakie zaszły z początkiem tego sezonu w systemie licencyjnym. Sławomir Kopczewski podkreśla, że uprawnienia te nie są już opcją, a obowiązkiem.
– Kurs dyrektora akademii jest robiony po to, żeby w klubach na tych stanowiskach funkcjonowały odpowiednie osoby, o określonej wiedzy. To jest już czwarta edycja kursu dyrektora akademii. Nie robiłem go wcześniej, bo wydawało mi się, że nie mam czasu, a teraz, gdy nie mam czasu na nic, zdecydowałem się na to, żeby robić (śmiech). Natomiast jest tu kilka ciekawych, interesujących osób i – tak jak powiedziałem – mieszanka rutyny z młodością, inspirująca, dobra, myślę, że z korzyścią dla wszystkich.
Przemysław Papiernik wskazuje z kolei na rosnący poziom merytoryczny szkolenia.
– Na pewno jakość i tempo są podkręcane. Fajne jest to, że utrzymano pewien schemat: jeden dzień jest „polski” – występują goście stąd, tak jak my dzisiaj – a drugiego dnia zawsze pojawia się gość zagraniczny. Tym razem jest to gość z Sevilli. To duża wartość tego kursu, że nie dostajesz tylko wiedzy o tym, co dzieje się na polskim podwórku, ale masz też informacje z Zachodu.
Rozwój indywidualny i wizja
Nowoczesne zarządzanie akademią to przede wszystkim skupienie na zawodniku i jasna strategia. Prezes Kopczewski dostrzega te zmiany w programie kursu.
– Cieszę się z tego, że – tak jak wszyscy w Polskim Związku Piłki Nożnej – dążymy do tego, by dział rozwoju indywidualnego zawodników był na pierwszym planie. Tutaj dyrektorzy dostają wiedzę: jak to robić, przez kto ma to robić i w jaki sposób zarządzać potencjałem ludzkim.
Jednocześnie wskazuje na ogromną wartość wyjazdów zagranicznych w ramach kursu.
– Mamy doświadczenia, bo w ramach tego kursu wszyscy jadą na dwa wyjazdy zagraniczne. Byliśmy w Brighton – rewelacyjny klub, który pokazał nam strategię i jej realizację. Opowiedzieli nam o strategii, wyjaśnili ją, a następnie na faktach zaczęli pokazywać jak ją realizują. Konsekwencja z jaką to robią jest niesamowita. Bardzo mi się to podobało. Realizują aktualnie swój siedmioletni plan działania. Po siedmiu latach – czyli za trzy lata – Brighton chce być w Lidze Mistrzów. Krok po kroku wdrażają swój plan, wdrażają cele, które sobie nakreślili. Zdają sobie sprawę z tego, że Premier League jest ligą bardzo ciężką. Wychowują zawodników nie tylko na potrzeby pierwszego zespołu, ale też na potrzeby sprzedażowe – czyli tak jak w Polsce, ale funkcjonują z konkretnym celem.
Jak cenna jest to dawka wiedzy z perspektywy absolwenta poprzednich edycji, Przemka Papiernika?
– Bardzo. Dlatego, że to jest dawka wiedzy nie tylko odnośnie samego boiska, ale tam jest strategia, organizacja, wizja, filozofia, aspekty prawne, moduły komunikacyjne, jest tego mnóstwo i więcej zakresu zarządzania akademią niż stricte boiskowego. To jest kurs dla dyrektorów, którzy zarządzają grupą ludzi, strukturą, organizacją, więc dużo i teorii i praktyki, ale też wymiana informacji z innymi dyrektorami.
Kapitał ludzki i wymiana doświadczeń
Największą wartością kursu pozostają ludzie i ich wzajemne relacje. Kopczewski wymienia uznane nazwiska ze środowiska, które uczestniczą w kursie.
– Mogę powiedzieć, że nie tylko ja jestem tu z doświadczeniem na tym stanowisku. Krzysztof Paluszek, który przez wiele lat był dyrektorem akademii Śląska Wrocław czy Zagłębia Lubin, Jacek Mazurek – Legia Warszawa, Piast Gliwice, teraz Stal Rzeszów. Maks Rogalski – dyrektor akademii Pogoni Szczecin czy Paweł Cretti – osoby doświadczone, plus młodsi koledzy, gdzie ta mieszanka rutyny z młodością na pewno daje coś dobrego. Sami się inspirujemy i pomaga nam to w tym, żeby być i na bieżąco, ale być jeszcze bardziej zorientowanymi w tym, co dzieje się w piłce nie tylko polskiej, ale europejskiej.
Podkreśla on również brak barier w komunikacji między uczestnikami.
– Jest nas czterech z doświadczeniem, reszta to są młodzi ludzie – mieszanka. Wartością dodaną dla każdego jest to, że tutaj nikt nie boi się, nie wstydzi się pytać, bo wiemy wszyscy doskonale o tym, że każdy od każdego może się czegoś nowego nauczyć. Jesteśmy doświadczonymi dyrektorami, trenerami, ludźmi, ale są też młodzi, którzy swoimi pomysłami mogą otwierać kolejne drzwi. Po co mamy je wyważać, skoro możemy je wspólnie otworzyć?
To podejście potwierdza Przemysław Papiernik, wskazując na nieformalną stronę edukacji.
– Rozmowy kuluarowe czasami były jeszcze bardziej ciekawe, no bo z praktyki, z przykładów takich codziennych – jak rozwiązać ten problem z tym zawodnikiem, agentem i tak dalej. Więc duża wartość od strony teoretycznej i praktycznej.
– Takie spotkania i bezpośrednie rozmowy są niezwykle istotne. Patrzę na to przez pryzmat cennych doświadczeń i spotkań, jakie odbywają ludzie z Jagiellonii podczas wyjazdów na mecze Ligi Konferencji. Możliwość zobaczenia na własne oczy jak pracują w najlepszych ligach i klubach w Europie w moim odczuciu pozwalają szybciej obrać właściwy kierunek budowania odpowiednich struktur – podsumowuje Łukasz Masłowski.






