– Uważam, że jakość i umiejętności w tym roczniku są naprawdę duże, a rywalizacja na każdej pozycji jest ogromna. Mamy jakościowych zawodników i jeśli trener motywuje nas do pokazywania umiejętności i daje nam na to przestrzeń, to naturalnie przekłada się to na wyniki – podsumowuje dotychczasowe eliminacje do Młodzieżowych Mistrzostw Europy, Dawid Drachal, pomocnik Jagiellonii Białystok i kadry Jerzego Brzęczka. 

Reprezentacja Polski U21 od miesięcy zbiera zasłużone pochwały, jakich dawno nie widziano. Wokół zespołu Jerzego Brzęczka dzieje się wiele dobrego, podobnie jak w samym zespole. Zwycięska seria eliminacyjna trwa i miejmy nadzieję, że trwać będzie do końca eliminacyjnego cyklu. Atmosfera, jakiej pewne elementy przemycane są w materiałach serwowanych przez zespół prasowy działający przy młodzieżowej kadrze Polski jest idealna do odnoszenia sukcesów. To wszystko sprawia, że powoli możemy mówić, że ta drużyna staje się oczkiem w głowie kibiców i komentatorów. Zawodnikom ciężko się odciąć od całej aury jaką wytwarzają, ale starają się zachować chłodną głowę.

– Uważam, że to bardzo miłe, że tak się o nas mówi. Myślę też, że fakt, iż ostatnio przeczytałem, że od 36 lat nie było tak dobrej serii reprezentacji Polski U21, robi wrażenie. To duma, że wszystko tak się układa. Ale to dopiero połowa eliminacji. Nie możemy zatrzymać się w połowie drogi, bo naszym celem jest wyjazd na Euro. Mamy do rozegrania jeszcze sporo meczów – podkreśla Dawid Drachal, pomocnik młodzieżowej reprezentacji Polski i Jagiellonii Białystok.

Wizerunek drużyny w mediach budują także fragmenty odpraw i wypowiedzi trenera Jerzego Brzęczka, które zyskują sporą popularność. Nie chodzi jednak wyłącznie o komunikację. Za sukcesem każdego zespołu stoi sztab, który umiejętnie modeluje zespół i nadaje mu kierunek oraz wyznacza cele, a następnie dodaje odwagi do ich realizacji.

– Myślę, że cały sztab jest na tyle dobry, że pcha nas w odpowiednim kierunku. Bardzo kładą nacisk na to, żebyśmy byli przede wszystkim odważni. Uważam, że jakość i umiejętności w tym roczniku są naprawdę duże, a rywalizacja na każdej pozycji jest ogromna. Mamy jakościowych zawodników i jeśli trener motywuje nas do pokazywania umiejętności i daje nam na to przestrzeń, to naturalnie przekłada się to na wyniki – wyjaśnia Drachal.

Takie podejście procentuje wynikami, które jeszcze niedawno wydawały się poza zasięgiem. Wysokie zwycięstwo na wyjeździe ze Szwecją, solidne mecze z trudnymi rywalami i liczby, które robią wrażenie nawet na piłkarzach.

– Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że aż tak dobrze będziemy wyglądać pod względem wyników i liczb. W sześciu spotkaniach strzeliliśmy chyba osiemnaście goli, a straciliśmy jednego. To imponujące. Nie sądziłem, że pójdziemy aż tak w górę, ale to bardzo cieszy, bo widać, jaką pracę każdy z nas wkłada, żeby to wszystko tak wyglądało – zdradza młody reprezentant Polski.

O sile reprezentacji stanowi też fakt, że większość zawodników regularnie gra w klubach. Do kadry przyjeżdżają w rytmie meczowym, pewni siebie i swoich umiejętności. To komfort zarówno dla sztabu, jak i dla całej drużyny.

– Każdy ma sporo umiejętności i każdy w swoim klubie jest wiodącą postacią. Trener Brzęczek naprawdę ma w czym wybierać. Cieszy to, że polska piłka idzie w tym kierunku – mówi były gracz m.in. Miedzi Legnica, GKS-u Katowice czy Rakowa Częstochowa.

Polacy dwukrotnie ograli już Macedonię Północną. Uporali się z Czarnogórą i rozbili na wyjazdach Armenię oraz Szwecję, a wisienką na torcie, która sprawiła do tej pory najwięcej frajdy kibicom było ogranie Włochów.

Kiedy jednak przychodzi mecz taki jak ten z Włochami, sama forma nie wystarczy. Trzeba radzić sobie w trudnych momentach, reagować na niekorzystne sytuacje, zachować plan mimo straconego gola. To momenty, które weryfikują tożsamość zespołu.

– Przede wszystkim nie wolno się poddawać. Nawet kiedy straciliśmy gola z Włochami, około 60. minuty, jak dobrze pamiętam, najważniejsze było to, żeby dalej iść do przodu. Mieliśmy swoje sytuacje. Cieszy, że finalnie wygraliśmy, i to po pięknej końcówce, bo strzeliliśmy dwa gole w ostatnich dziesięciu minutach. Na pewno daliśmy kibicom dużo emocji i będziemy robić wszystko, żeby dalej wygrywać – zapewnia Dawid Drachal.

Do końca eliminacji pozostały cztery spotkania. Na marcową przerwę na kadrę zaplanowane są mecze z Czarnogórą i Armenią. Natomiast we wrześniu i październiku przyszłego roku Biało-Czerwoni zagrają przed własną publicznością ze Szwecją oraz udadzą się na Półwysep Apeniński na mecz z Włochami.