Na ostatnim Walnym Zgromadzeniu Delegatów Polskiego Związku Piłki Nożnej, Sławomir Kopczewski, prezes Podlaskiego ZPN, został wybrany Wiceprezesem PZPN ds. szkolenia. Jak sam przyznaje, nie spodziewał się takiego obrotu spraw – ale kiedy już padło jego nazwisko, nie miał wątpliwości, że musi podjąć się tego wyzwania.
— To nie była funkcja, o którą zabiegałem czy którą miałem w planach. Przez długi czas wydawało się, że ta droga jest już zamknięta. Ale kiedy pojawiła się taka szansa, poczułem radość i dużą odpowiedzialność. Szkolenie to obszar, który wymaga pełnego zaangażowania i odwagi – mówi Sławomir Kopczewski.
Prezesa Podlaskiego ZPN-u, z funkcją Wiceprezesa ds. szkolenia PZPN wiązano już w przeszłości. – Do teraz jednak nie pojawiła się żadna realna propozycja. Dziś mogę powiedzieć, że ten czas dobrze mi zrobił. Zdystansowałem się, dojrzałem i mam inną perspektywę niż jeszcze w 2021 roku, kiedy miały miejsce poprzednie wybory w związku. Przy tym nie straciłem energii ani przekonania, że szkolenie w Polsce trzeba zmienić u podstaw – zaznacza.
Od czego zatem należy zacząć? – Zdaję sobie sprawę, że szkolenie to najtrudniejszy i najbardziej złożony obszar w polskiej piłce. Z jednej strony mamy wysokie oczekiwania, z drugiej – ogromne braki systemowe. Dlatego moje pierwsze kroki to dokładna diagnoza stanu obecnego. Nie możemy działać pod presją czasu. Potrzebuję kilku tygodni na audyt, rozmowy i ocenę – mówi prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej.
Są jednak elementy, które nie potrzebują szczególnych analiz, żeby już teraz móc powiedzieć, że wymagają zmian. – Infrastruktura to absolutna podstawa. Cieszę się, że wspiera nas ministerstwo, ale my musimy iść dalej. Brakuje pełnowymiarowych boisk, które pozwolą rozwijać starszą młodzież. Liczę tu na wsparcie samorządów i realne partnerstwo – dodaje.
– Wreszcie ruszył także projekt ośrodka szkolenia PZPN. To ogromny krok w dobrą stronę. Jednocześnie chcę wyraźnie podkreślić: musimy zacząć wierzyć w swoich trenerów. W Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że ktoś z zagranicy wie lepiej. To nieprawda. Mamy świetnych szkoleniowców – i tych młodych, jak Siemieniec czy Stolarski, i tych z ogromnym doświadczeniem, jak Skorża czy Zieliński. Naszym obowiązkiem jest im zaufać – mówi Kopczewski.
Kolejny element to selekcja. – W Polsce za bardzo skupiamy się na tym, by nie zostawić nikogo z tyłu, a za mało na rozwijaniu tych najbardziej utalentowanych. Potrzebujemy jasnego rozdziału: piłka amatorska rządzi się innymi prawami niż piłka profesjonalna. Jeśli nie zaczniemy inwestować w najlepszych, będziemy się cofać. W Portugalii proces selekcji zaczyna się już u cztero-, pięciolatków. I tym zajmują się akademie, które wiedzą, jak to robić – podkreśla.
Ważne jest także sprawdzenie podstaw szkoleniowych. – Dziś mówi się, że to zawodnik jest w centrum procesu szkoleniowego, ale ja mam wrażenie, że w centrum jest… trener. Jeżdżę po turniejach i widzę trenerów, którzy bardziej skupiają się na schematach niż na nauce gry. Młody piłkarz powinien uczyć się poprzez zabawę z piłką, rozwijać technikę, drybling, kreatywność. A my czasem zapominamy, że to w ogóle istnieje. Dlatego mam zamiar dokładnie przyjrzeć się programom kursów trenerskich, zwłaszcza UEFA C. Musimy zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście uczymy tam podstaw, które są niezbędne do zbudowania przyszłego zawodnika – zaznacza.
Kopczewski nie zamierza od razu dokonywać kadrowej rewolucji. – Na tym etapie nie podejmę żadnej decyzji personalnej. Najpierw muszę zapoznać się z raportami młodzieżowych reprezentacji, porozmawiać z Marcinem Dorną, zrozumieć, jaka była jego koncepcja. Później – konsultacje z prezesem i innymi wiceprezesami. W kwestiach merytorycznych będę odpowiadał osobiście, ale nie boję się pytać i nie zamykam się na żadne stanowisko. Dobre szkolenie to efekt współpracy i mądrych kompromisów – podkreśla.
Nowy wiceprezes zauważa jeszcze jeden często pomijany obszar – aspekt zdrowotny. – Mamy zbyt wiele poważnych kontuzji w młodym wieku. Oczywiście, mówi się o sztucznej nawierzchni, ale problem jest szerszy. Chcę pochylić się nad tą kwestią wspólnie z zespołem medycznym. Nie chcę, by kolejni młodzi zawodnicy tracili miesiące, a czasem całe sezony, z powodu urazów, którym być może można zapobiec – dodaje.
– Nie zamierzam traktować tej funkcji jako stanowiska reprezentacyjnego. Wiem, jak wielkie są oczekiwania środowiska i nie chcę nikogo zawieść. Czas na konkretne decyzje i realne zmiany. To będzie długi proces, ale musimy go wreszcie rozpocząć – podsumowuje Sławomir Kopczewski.





