Choć jeszcze nie do końca dociera do niego, że to koniec, Maciej Makuszewski w swoim ostatnim oficjalnym meczu w karierze dopisał wyjątkową puentę. Jego gol w 73. minucie spotkania z Bronią Radom zapewnił Wigrom Suwałki wygraną 2:1 i dał kibicom wymarzone zakończenie sezonu — i pewnej epoki.
— Jeszcze do mnie nie dochodzi, że to już naprawdę koniec. Pewnie dopiero za kilka dni to wszystko sobie poukładam — mówił tuż po meczu wzruszony Makuszewski. — Ale cieszę się, że kończę z bramką, która daje zwycięstwo. Trudno o lepszy scenariusz — dodał.

Spotkanie z Bronią Radom rozpoczęło się nieźle dla gospodarzy, którzy próbowali wyjść na prowadzenie kolejnymi strzałami sprawdzając dyspozycję bramkarza gości. Swego dopięli w 29. minucie, kiedy wynik otworzył Bartosz Gużewski, wykorzystując dobre dogranie z głębi pola. Makuszewski dwoił się i troił, żeby w ostatnim meczu również wpisać się na listę strzelców. Dwukrotnie trafił w słupek, raz po uderzeniu z akcji, z dystansu. Drugim razem po strzale z rzutu wolnego. W końcu na kilka minut przed końcem udało się dopiąć swego. W trakcie szarży w polu karnym wycięty został Jakub Lutostański. Młody zawodnik z uśmiechem podniósł się z boiska, wziął piłkę i przekazał ją w ręce kapitana suwalskich Wigier. Makuszewski się nie pomylił i wyszedł zwycięsko z pojedynku z Antonim Faryną.

— Dziękuję wszystkim, którzy pojawili się na stadionie, by być ze mną w tym szczególnym momencie. I tym, którzy przyszli dzień później na Zarzecze, gdzie odbył się drugi etap pożegnania — mówił „Maki” po niedzielnym meczu oldbojów Wigry 2013/2014 kontra Wigry All Stars. — To było coś więcej niż mecz. Spotkanie ludzi, wspomnień, emocji. Tego nie da się zapomnieć.
– Cieszę się i dziękuję wszystkim, że mogłem pracować z takim zawodnikiem jak Maciek Makuszewski, od którego można się naprawdę wiele nauczyć. Ja jako trener na pewno nauczyłem się w tym czasie bardzo dużo. To jest ponadprzeciętny piłkarz, który wyróżnia się pod wieloma względami. Na przedmeczowej odprawie pokazałem drużynie klip wyróżniający jego zalety i życzyłem wszystkim, aby mieli podobnie w przyszłości. Żeby z takim profesjonalizmem i zaangażowaniem podchodzili do piłki nożnej. Duży szacunek – podsumował po meczu trener Wigier, Dariusz Koncewicz.

Makuszewski nie ukrywa, że choć formalnie zawiesza buty na kołku, piłka wciąż będzie obecna w jego życiu. — Nie jest łatwo tak po prostu się odciąć. Piłka to emocje, radość, smutek, podniecenie. To część mnie. Nawet jeśli ktoś próbuje się oddalić, to i tak ciągnie go z powrotem. Taka jest natura tego sportu — przyznaje.

Na razie zastanawia się, co dalej. — Moja umowa w Suwałkach obowiązuje do końca czerwca. Rozważam różne scenariusze. Może nowe wyzwanie? Może dalsza praca w Wigrach, jeśli klub uzna, że mogę być jeszcze potrzebny. Chciałbym, by klub był w dobrej kondycji, żebym nie zostawiał czegoś niedokończonego — zaznacza.

„Maki” już dziś przygotowuje się na nowe wyzwania, kończąc kurs dyrektorski. — Spotykam tam ludzi z ekstraklasy, z doświadczeniem, a mimo to chcą się rozwijać. To daje motywację i perspektywę. Wierzę, że doświadczenie z boiska pomoże mi w kolejnych rolach w piłce.
W sobotni wieczór po raz ostatni zagrał jako zawodnik. Ale w Wigrach jego nazwisko zostanie na długo — jako symbol jakości, ambicji i przywiązania do klubu.






