Białystok odzyskał miejsce na mapie najwyższej klasy rozgrywkowej w wielkim stylu. Po dwóch latach rozłąki z Futsal Ekstraklasą, zawodnicy Jagiellonii przypieczętowali awans absolutną dominacją nad Futsal Team Brzeg, wygrywając w barażowym dwumeczu aż 19:1.
Ekstraklasa wraca do stolicy Podlasia po dwóch latach przerwy. Po niezwykle przekonującym zwycięstwie w barażach, w zespole panuje euforia, choć widać też pełną świadomość skali wykonanego zadania. Dominacja na parkiecie była bezdyskusyjna — z perspektywy obserwatora można było odnieść wrażenie, że oba zespoły dzieliła różnica przynajmniej dwóch klas rozgrywkowych.

— Jesteśmy szczęśliwi, bo to były długie dwa lata. Ale zbudowaliśmy w końcu taki zespół, który był na to gotowy i myślę, że w tym barażu pokazaliśmy, że zasługujemy na Ekstraklasę — zaczął kapitan białostoczan, Piotr Skiepko. Przyznał on, że skala zwycięstwa zaskoczyła nawet samych zawodników: — Na pewno aż takiej różnicy się nie spodziewaliśmy, ale też zagraliśmy, myślę, najlepsze mecze w sezonie. Widać było, że takie mecze nas motywują. Nie da się zmotywować na pierwszą ligę tak samo, jak na mecze o tak wielką stawkę.
Skuteczność Jagiellonii była porażająca. Po zwycięstwie 8:0 na wyjeździe, w rewanżu białostoczanie dołożyli kolejnych 11 trafień. — Widać było, że jesteśmy w formie. Dwie wysokie wygrane i myślę, że zrobiliśmy to, co do nas należy. Ale spodziewaliśmy się na pewno, że te mecze będą trudniejsze, że będą wymagały więcej od nas. Myślę, że po pierwszym spotkaniu już było wiadomo, że tutaj nic się nie wydarzy. Dlatego w ten drugi mecz weszliśmy na luzie. Strzeliliśmy nawet więcej bramek niż w pierwszym, mimo że nie graliśmy tak dobrze, jak w tym pierwszym meczu — kontynuował Skiepko.
W klubie nikt nie zapomina, że po awansie poprzeczka powędruje znacznie wyżej. Kapitan trzeźwo ocenia sytuację: — Oczywiście, w Ekstraklasie poziom teraz jest bardzo wysoki i na pewno musimy utrzymać skład, a być może jeszcze się wzmocnić, żeby powalczyć o coś więcej niż środek tabeli. Myślę, że na pewno jesteśmy w stanie rywalizować, ale czy grać o coś więcej niż środek tabeli? Być może. Widzę, jak wyglądają składy w poszczególnych zespołach Ekstraklasy i tam jest naprawdę wysoki poziom.
Skiepko zauważył również, jak bardzo zmieniła się najwyższa liga w ostatnim czasie: — Poziom już poszedł do góry. Jest dużo obcokrajowców, jest też dużo Polaków, którzy grają wiele lat i są bardzo doświadczeni w Ekstraklasie. Przykład Świecia, który rok temu właśnie awansował, a teraz do końca bił się o utrzymanie, pokazuje to najlepiej. Dlatego na pewno wzmocnienia są nam potrzebne.

Równie mocno sukces przeżywał trener Vasko Vujović. — Mogę powiedzieć, że po tych dwóch zwycięstwach i przywróceniu Ekstraklasy dla Białegostoku, czuję emocje, które wystarczyłyby na dwa życia. Tak czuję się w tym momencie. Jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ tutaj ludzie kochają futsal, kochają Jagiellonię i cieszę się, że jestem częścią tego wszystkiego oraz że mogłem pomóc temu miastu i temu klubowi — mówił wyraźnie wzruszony.
Szkoleniowiec zwrócił uwagę na proces, jaki przeszła drużyna pod jego wodzą: — Na początku było trochę trudno, ponieważ zawodnicy musieli zaadaptować się do mojej filozofii i dowiedzieć się dokładnie, czego od nich wymagam. Ale z dnia na dzień coraz bardziej i mocniej implementowali to na boisku, dzięki czemu strzelaliśmy coraz więcej goli i stali się bardzo skutecznym zespołem. Dziękuję każdemu, kto w nas wierzył w tych trudnych momentach. Byliśmy wytrwali, ciężko pracowaliśmy, żeby uszczęśliwić dzisiaj tak wielu ludzi – dodał były selekcjoner reprezentacji Łotwy.

Gdy emocje po awansie nieco opadną, Jagiellonia zacznie pisać nowy rozdział w Ekstraklasie. Trener Vujović wysyła rywalom jasny sygnał: — Powiem jasno: cieszymy się, że jesteśmy w Ekstraklasie, ale nie idziemy tam tylko po to, żeby brać w niej udział. Idziemy tam walczyć, idziemy tam wygrywać i sprawić, by Białystok po raz kolejny był szczęśliwy i dumny.






