Jacek Bayer: Ciszej idziesz, dalej zajdziesz !
– Przez parę lat nie było takiego zawodnika. A teraz myślę, że jest nadzieja, że on pociągnie za sobą resztę, bo chłopaków mamy bardzo utalentowanych, tylko oni muszą wiedzieć, że się da, że jest możliwość, że dostaną szanse. Fajnie, że Oski znowu tę drogę przed nimi rąbie, przedziera się. I oby mu się udało, oby kontuzje go omijały, bo to jest najważniejsze – mówi o Oskarze Pietuszewskim, Jacek Bayer, świetny przed laty napastnik Jagiellonii Białystok, a później między innymi trener młodzieżowych kadr województwa podlaskiego z wychowankiem Jagi w składzie.
Trenerze, muszę zacząć od tego, jak bardzo serce i dusza raduje się na widok tej coraz bardziej odważnie wchodzącej do seniorskiej piłki jagiellońskiej młodzieży.
Oj, bardzo! Ja bardzo się cieszę. U tych chłopaków już dawno było można zauważyć ponadprzeciętność. Miałem tę przyjemność, że mogłem z bliska obserwować w kadrach województwa i Oskara i Bartka. Teraz Oskar robi kapitalną robotę w pierwszym zespole Jagiellonii dając nam wszystkim wiele radość. Obaj byli ważnymi punktami kadry z rocznika 2007. Oskar był młodszy a i tak robił niesamowitą robotę w tamtej drużynie. Ja cały czas mówiłem, że musimy zrobić wszystko, żeby mu pomóc, żeby nie zmarnować jego potencjału. Brakowało przez jakiś czas chłopaków z Białegostoku przede wszystkim, czy w ogóle młodych stąd w tej drużynie.
Były takie momenty, że w moim odczuciu były dość mocno zachwiane proporcje między naszymi a zawodnikami zagranicznymi. Brakowało chłopaka stąd, powiewu świeżości, pokazania tym chłopcom z Podlasia, z Białegostoku czy okolic, że jednak można. Przez parę lat nie było takiego zawodnika. A teraz myślę, że jest nadzieja, że on pociągnie za sobą resztę, bo chłopaków mamy bardzo utalentowanych, tylko oni muszą wiedzieć, że się da, że jest możliwość, że dostaną szanse. Fajnie, że Oski znowu tę drogę przed nimi rąbie, przedziera się. I oby mu się udało, oby kontuzje go omijały, bo to jest najważniejsze. Jeżeli zdrowie dopisze, to jestem pewny, że będzie grał w jakimś naprawdę bardzo dobrym klubie.
Trener powiedział, że nie mogliście zmarnować jego potencjału. Dziś można powiedzieć, że się udało.
Ja uważałem, że to naprawdę największy talent, który tutaj jest. On ma bardzo dobry charakter do sportu, do piłki, do rywalizacji. Niektórzy narzekali, że z nim są jakieś problemy wychowawcze, szczególnie jak był mały, doskonale to pamiętam. Ja przez te trzy lata, gdy z nim pracowałem, gdy był u mnie na różnych testach, nigdy w życiu nie miałem z nim żadnego problemu, może to kwestia podejścia, a może po prostu zrozumienia charakteru. On też dojrzał teraz trochę i mam nadzieję, że to wykorzysta, że będzie wiedział, że praca i pokora zaprowadzi go daleko. Wokół niego dużo się dzieje, momentami mam wrażenie, że ten szał medialny, który teraz jest, jest zdecydowanie za duży, a to może zaszkodzić nawet najlepszemu. Takich przykładów było bardzo dużo. Ale mam nadzieję, że tutaj będzie wszystko w porządku, że jest jakaś kontrola. A piłkarsko on się sam obroni.
Przypominają się trochę czasy waszej lokalnej brygady, która po raz pierwszy awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej? To wówczas była ekipa zbudowana właśnie na swoich, lokalnych talentach. Teraz prócz Oskara i Bartka w kadrze Jagiellonii mamy jeszcze świetnie sobie ostatnio radzącego Miłosza Piekutowskiego.
Tak, oczywiście. My zawsze będziemy, nie lubię tego słowa, fenomenem czy nie fenomenem, ale my to zrobiliśmy swoimi chłopakami. My graliśmy w Ekstraklasie zawodnikami z Białegostoku. Teraz już nie ma takich dużych możliwości, bo wiadomo, jest dużo cudzoziemców. Wtedy u nas ich nie było. Mieliśmy okazję grać z najlepszymi zawodnikami z Polski i sporo się od nich nauczyliśmy. Wspomnienia są fajne, ale żyjmy teraźniejszością. Dla mnie ci chłopcy, którzy wchodzą teraz w dorosłą piłkę w takim tempie, z takim przytupem, są ogromnym powodem do radości.
Jak reagował Pan na opinie, że Oskar powinien zostać sprawdzony w dorosłej reprezentacji Polski? Pan był pierwszym piłkarzem Jagiellonii, który został w ten sposób wyróżniony.
Odpowiem w ten sposób. Ja się bardzo cieszę, że Oskar wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie młodzieżowej reprezentacji Polski. Zaczynał jako rezerwowy, w pierwszym meczu wszedł i strzelił bramkę. Ja wolę, żeby on zagrał cały mecz albo zdecydowaną większość w U21, gdzie naprawdę jest świetna drużyna, niż żeby pojechał do pierwszej reprezentacji tylko po naukę, żeby z bliska oglądać jak trenują starsi, a potem nie wszedł ani na minutę. Wówczas tracą obie drużyny i sam zawodnik.
Janek Urban jest tak doświadczonym trenerem, że doskonale wie, kiedy nastąpi właściwy moment dla Oskara. Także spokojnie. To jest bardzo młody człowiek, nie wariujmy. Ciszej idziesz, dalej zajdziesz. Uważam, że to była bardzo dobra decyzja.
Wspomniana kadra z Oskarem w składzie nie przestaje zaskakiwać. Eliminacje w wykonaniu zespołu Jerzego Brzęczka wyglądają imponująco.
Ten mecz z Włochami nie był już taki łatwy ale i potencjał przeciwników był bez wątpienia najwyższy w dotychczasowych meczach. Oglądam wszystkie mecze kadry U21 i widzę u tych chłopaków naprawdę fajną chemię. Widać, że oni żyją, stworzyli zespół, który się wspiera, który jest ze sobą. Ta radość po strzelonej drugiej bramce z Włochami była super, wszyscy pobiegli do młynu, rewelacja. Myślę, że to są chłopcy, którzy przy dobrym prowadzeniu i spokoju mogą coś osiągnąć. Wszyscy grają, jedni w Ekstraklasie, inni za granicą, ale grają i robią kapitalną robotę za co należy im się szacunek. Ja bym był spokojny z tymi powołaniami do pierwszej reprezentacji, mają jeszcze czas, a mogą teraz zrobić coś fajnego w zespole młodzieżowym.
Fajnie się to ogląda i czekam na mecz rewanżowy z Włochami. Świetnie, że potwierdzili to spokojnym, pewnym zwycięstwem nad Macedonią. Bo czasami mamy tak, że pompujemy te nasze orły po dobrym meczu z silnym rywalem, a później przychodzą problemy z niżej notowanym przeciwnikiem i człowiek się irytuje.
Trzeba robić swoje z pokorą. Trener Brzęczek ma duże doświadczenie. Pracował z trenerem Wójcikiem w reprezentacji olimpijskiej, gdzie mieli niesamowitą chemię i zobaczył też, jak wygląda pierwsza reprezentacja, ma ogromny bagaż doświadczeń i robi to dobrze. To jest jego duża zasługa. Potrafił zbudować świetnie funkcjonujący zespół. Patrząc na nich recepta na sukces wydaje się prosta. Rozsądny, doświadczony trener i chłopcy, którzy chcą robić wielkie rzeczy, którzy są niezwykle zmotywowani. Widać, że w nich aż buzuje. Oby im się udały duże rzeczy. Nadzieję rozbudzili ogromne.






