– Chcemy wrócić do III ligi, a przy dobrym rozwoju klubu i jeszcze lepszych finansach – awansować na poziom centralny. Nie ukrywam, że i w Zambrowie, i w Suwałkach można zrobić piłkę na wyższym poziomie, ale do tego potrzebne jest zabezpieczenie finansowe umożliwiające grę na wyższym szczeblu – mówi dyrektor zambrowskiej Olimpii, Maciej Makuszewski, z którym porozmawialiśmy o nowym wyzwaniu.
Zachowajmy chronologię. W weekend 11–12 czerwca dobiegła oficjalnie końca twoja przygoda z grą w piłkę nożną. Z końcem czerwca, o ile mnie pamięć nie myli, zakończyłeś również swoją misję jako dyrektor sportowy. Gdy ostatnim razem o tym rozmawialiśmy, jeszcze się wahałeś. Co ostatecznie zadecydowało?
To prawda, długo się wahałem. Ostatecznie zadecydowały względy rodzinne. Kiedy jesteś czynnym zawodnikiem i chcesz pomóc drużynie, to jest to bardziej czasochłonne choćby ze względu na treningi. Wówczas jednak łatwiej to połączyć z funkcją dyrektora sportowego i obecnością w klubie, choć odbywa się to kosztem czasu spędzanego z rodziną. Prowadziliśmy jeszcze w klubie rozmowy, jak to rozwiązać, ale dla mnie było niedopuszczalne, żebym w miejscu pracy pojawiał się raz, góra dwa razy w tygodniu. Taka możliwość mnie nie interesowała, dlatego wolałem zakończyć swoją pracę w Wigrach w tym momencie. Klub był w dobrej sytuacji sportowej, a na tym zależało mi najbardziej. Zakończyliśmy sezon jako beniaminek na piątym miejscu, a sądzę, że ten sezon również pokazuje, iż drużyna z Suwałk jest jedną z solidniejszych w swojej klasie rozgrywkowej.
W sierpniu Olimpia Zambrów ogłasza wielkie „HERE WE GO” – Maciej Makuszewski nowym dyrektorem sportowym klubu z Zambrowa. Jak wyglądały kulisy tej decyzji? Co cię przekonało do tego projektu?
Z wiceprezesem Adamem poznaliśmy się jakiś czas temu przy okazji meczu ŁKS-u Łomża z Olimpią właśnie. Od tamtej pory mieliśmy koleżeński kontakt. Pierwszy kontakt zawodowy nastąpił dopiero wtedy, gdy pojawiła się informacja o moim odejściu z Suwałk, a także w chwili, gdy włodarze Olimpii doszli do wniosku, że chcieliby zrobić krok do przodu, coś zmienić. Spotkaliśmy się w Białymstoku, porozmawialiśmy o sytuacji klubu, ale też o mojej. Powiem szczerze, że na początku trochę się wahałem, czy podjąć tę pracę. Natomiast rozmowy z prezesem Kamilem i wiceprezesem Adamem, a także bliższe obserwacje zespołu w meczach kontrolnych sprawiły, że znaleźliśmy aspekty działalności klubu, które wspólnie możemy udoskonalić.
Od czego pracę w Olimpii zaczął, chyba pierwszy w historii, dyrektor sportowy?
Podoba mi się pomysł, jaki ma na siebie Olimpia. Wydaje mi się, że jest to projekt nieco inny niż Wigry Suwałki. Głównym atutem jest lokalizacja. Jak już mówiłem – rodzina jest ważna, dlatego bliskość sprawia, że zdecydowanie łatwiej jest mi się zorganizować w życiu rodzinnym i zsynchronizować to z życiem zawodowym. Mogę być zdecydowanie częściej w Zambrowie, praktycznie codziennie. To także inne możliwości namówienia do gry ciekawych zawodników. Lokalizacja między Warszawą a Białymstokiem sprawia, że można sprowadzać ciekawszych piłkarzy przy mniejszym nakładzie finansowym.
W czym Olimpia jest podobna do Wigier? A czym się różni z perspektywy pracy dyrektora sportowego?
Olimpię, podobnie jak Wigry, łączy przede wszystkim poziom czwartej ligi w momencie, w którym dołączam do klubu. Oba kluby mierzą wyżej – być może Wigry jeszcze wyżej niż Olimpia w tym momencie, co potwierdza także historia, gdyż Wigry rywalizowały na poziomie pierwszej i drugiej ligi. Olimpia również była w drugiej lidze, ale nie udało się na dłużej zakotwiczyć, to raczej był tylko epizod w historii klubu. Chcemy wrócić do III ligi, a przy dobrym rozwoju klubu i jeszcze lepszych finansach – awansować na poziom centralny. Nie ukrywam, że i w Zambrowie, i w Suwałkach można zrobić piłkę na wyższym poziomie, ale do tego potrzebne jest zabezpieczenie finansowe umożliwiające grę na wyższym szczeblu.
Jakie jest twoje pole działań? W Wigrach wybiegały one chyba nieco poza działkę typowo sportową. W Zambrowie jest podobnie?
W Zambrowie nie jestem tylko stricte dyrektorem sportowym, ale generalnie dyrektorem klubu, dlatego mój zakres obowiązków jest nieco szerszy. Jest wiele rzeczy do pilnowania w klubie – trochę podobnie jak w Suwałkach, gdzie praca wychodziła poza ramy stricte sportowe. Mam duże wsparcie osób pracujących na co dzień w klubie, szczególnie Kamila i Adama, z czego bardzo się cieszę. Poznaję nowe rzeczy – to dla mnie rozwój i nowy etap.
Jestem w Zambrowie praktycznie codziennie. To moment całkowitej przebudowy klubu – prezes i wiceprezes są tu od dwóch lat. Chcą podnieść Olimpię i wprowadzić wyższe standardy. Czas płynie i piłka się rozwija, dlatego również tutaj chcemy podnieść poziom infrastruktury – mieć więcej boisk do treningu, rozwijać akademię i działać na wielu innych płaszczyznach. Warto inwestować zarówno w ludzi, jak i w rozwój bazy treningowej oraz technologii. Można powiedzieć, że tutaj czas trochę się zatrzymał. Dlatego teraz ruszamy ze zmianami.
Z perspektywy sportowej po 10 kolejkach jest chyba lepiej niż bardzo dobrze – komplet punktów, średnia strzelonych goli powyżej 4 na mecz. Sytuacja, w której trudno powiedzieć, że można zrobić więcej.
Sezon zaczęliśmy bardzo dobrze. Wiem, że wiele osób podważa poziom podlaskiej czwartej ligi, ale nie zmienia to faktu, że trzeba być skoncentrowanym i dobrze funkcjonować, żeby nie lekceważyć rywali. Co pokazuje liczba straconych bramek – w tamtym sezonie Olimpia straciła czterdzieści sześć bramek, a w tym sezonie po dziesięciu kolejkach mamy straconą tylko jedną.
Z tej perspektywy łatwo jest powiedzieć – i nie będzie w tym żadnej sensacji – że jesteście na dobrej drodze do realizacji tego najbliższego celu.
Zespół jest na tyle przemyślanie zbudowany, że tam, gdzie były bolączki, tam się wzmocniliśmy. Ktoś powie, że nie ma już Wasilkowa, który awansował i radzi sobie teraz w III lidze. My chcielibyśmy iść ich śladem – w IV lidze szybko zapewnić sobie awans i móc zacząć planować wzmocnienia oraz organizację klubu na poziomie trzecioligowym.
Co dalej? Jakie działania planujesz już teraz, żeby należycie skonsumować zakończenie sezonu i być gotowym na to, co wydarzy się po awansie?
Bardzo intensywnie szukamy możliwości, by mieć jeszcze jedno boisko trawiaste – potrzebuje go zarówno akademia, jak i pierwszy zespół. Mamy dobry kontakt z burmistrzem Zambrowa, rozmawiamy też na temat wymiany sztucznej murawy przy stadionie, gdzie obecne boisko jest już w bardzo złym stanie, bo „ząb czasu” mocno je nadgryzł. To dla nas priorytet na przyszły rok. Jeśli chodzi o sprawy kadrowe, trzeba rozglądać się za okazjami i je wykorzystywać – jestem przekonany, że takie momenty się pojawią i będziemy je umiejętnie wykorzystywać. Mam nadzieję, że Olimpia jeszcze nie raz zaskoczy swoich sympatyków i kibiców w regionie.





