Niesamowity mecz Wigier. Sensacja była blisko, jednak to Arka zagra w finale!

Start / Aktualności Roz. Centralne / Niesamowity mecz Wigier. Sensacja była blisko, jednak to Arka zagra w finale!

Znamy pierwszego finalistę Pucharu Polski! Po niesamowitym spotkaniu Arka Gdynia zapewniła sobie awans do najważniejszego spotkania tegorocznej edycji. Mimo, że podopieczni Grzegorza Nicińskiego przegrali na własnym terenie z Wigrami Suwałki 2:4, dzięki zaliczce wypracowanej w pierwszym meczu mogli po końcowym gwizdku cieszyć się z ostatecznego rozstrzygnięcia. Wigrom należą się za to wielkie brawa za kapitalną postawę w rewanżu.

Pierwszoligowcy od pierwszych minut ruszyli do ataku, realizując założenia trenera Dominika Nowaka. Piłkarze z Suwałk zepchnęli Arkę do defensywy, którą stać było tylko na wyprowadzanie sporadycznych, niezbyt groźnych kontrataków. Ich śmiałe poczynania mogły przynieść efekt już w 8. minucie, gdy po strzale Omara Santany piłkę z linii bramkowej Arki wybił Michał Marcjanik. Napór Wigier nie malał i już niespełna kwadrans później I-ligowiec objął prowadzenie. Damian Kądzior popisał się kunsztem technicznym, nie dając żadnych szans na skuteczną interwencję Pavelsowi Steinborsowi.

To tylko uskrzydliło i tak świetnie spisujących się suwalczan. Ci nabierali rozmachu w swoich atakach, a gospodarze nie byli w stanie znaleźć sposobu na swojego rywala. Chwilę przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania w pole karne Arki wpadł Mateusz Radecki, a na ziemię powalił go Yannick Kakoko. Prowadzący zawody Wojciech Myć nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Kamil Zapolnik i choć Steinbors wyczuł jego intencje, piłka wpadła do siatki. Trener Dominik Nowak szalał przy linii bocznej, jeszcze bardziej pobudzając swoich graczy. Arbiter przerwał jednak ten popis sztuki motywacji, kończąc pierwszą połowę meczu.

Drugą połowę Wigry rozpoczęły z podobnym animuszem. Pięć minut po wznowieniu gry szczęście jednak się od nich odwróciło – po dośrodkowaniu w pole karne ręką zagrał Kamil Zapolnik i sędzia po konsultacji z asystentem zdecydował się ponownie wskazać na „wapno”. Skutecznym egzekutorem okazał się Mateusz Szwoch i kibice Arki mogli odetchnąć z ulgą. Jak się okazało, tylko na chwilę. Zaledwie moment później na strzał z dystansu zdecydował się Omar Santana. Piłka jeszcze skozłowała przed Pavelsem Steinborsem i zatrzepotała w siatce Arki po raz trzeci! W zawodników Wigier wstąpiły dodatkowe pokłady sił. Podopieczni Dominika Nowaka znów mieli bardzo dużo czasu, by zdobyć bramkę, która mogła zdecydować o ich awansie do wielkiego finału Pucharu Polski na PGE Narodowym. Arka jednak nie zamierzała ograniczać się do obrony. Po rzucie wolnym kapitalnym strzałem popisał się Dominik Hofbauer. Hieronim Zoch nie miał szans na skuteczną interwencję.

Gdy wydawało się, że gdynianie przejęli kontrolę nad przebiegiem spotkania, niewytłumaczalny błąd popełnił Steinbors. Bramkarz gospodarzy po przechwyceniu piłki nie zauważył, że za jego plecami został Damian Kądzior i wyrzucił piłkę przed siebie. Piłkarz Wigier tylko na to czekał – wyskoczył jak z katapulty, przejął futbolówkę i wpakował ją do siatki. Nadzieje suwalczan przez kuriozalne zachowanie golkipera Arki wróciły. Mimo niesamowitej ambicji I-ligowcowi nie udało się już jednak odwrócić losów dwumeczu i w finale na PGE Narodowym zagrają podopieczni Grzegorza Nicińskiego!

4 kwietnia 2017, Gdynia
Arka Gdynia – Wigry Suwałki 2:4 (0:2)
Bramki:
Mateusz Szwoch 50 k, Dominik Hofbauer 64 – Damian Kądzior 21, 79, Kamil Zapolnik 45 k, Omar Santana 52.

Arka: 1. Pavels Steinbors – 33. Damian Zbozień, 29. Michał Marcjanik, 32. Przemysław Stolc, 23. Marcin Warcholak – 8. Marcus Vinicius (41, 45. Luka Zarandia), 20. Dominik Hofbauer, 21. Yannick Kakoko (46, 14. Michał Nalepa), 10. Mateusz Szwoch, 77. Dariusz Formella – 11. Rafał Siemaszko (79, 90. Josip Barisić).
Wigry:
30. Hieronim Zoch – 16. Artur Bogusz (78, 25. Damian Gąska), 19. Maciej Wichtowski, 3. Rafał Remisz, 9. Miłosz Kozak – 11. Damian Kądzior, 14. Omar Santana (81, 20. Adam Ryczkowski), 8. Rafał Augustyniak, 10. Mateusz Radecki, 24. Kamil Zapolnik – 28. Kamil Adamek.
Żółte kartki:
Stolc, Hofbauer, Barisić, Steinbors – Zapolnik, Santana.
Sędziował:
Wojciech Myć (Lublin)

źródło: łączynaspiłka.pl